Można zbudować twierdzę, a potem ją umacniać i umacniać i umacniać, walcząc z bezwzględnością sił natury,

pomedytować w cieniu sobie można,

 a przy odrobinie szczęścia znaleźć coś cennego,

BARDZO CENNEGO! (Daj mamusi, mamusia się tym zaopiekuje…)

Wieczorem też jest nieźle, bo chłodniej. Przespacerować się można…

…no i poszaleć po sklepach można se wreszcie!!! I naciągnąć rodziców na coś SUPER EKSTRA!!!!!

IC-ME-LEEEEER!!! Nieliczni podróżni wysiadają, my płyniemy dalej do……MAR-MA-RIIIIIIS!!! Powyższe zdjęcie nie jest zbyt reprezentatywne jak dla tego podobno ”największego portu jachtowego w Turcji”, ale moje/nasze dzieci w sile czterech marudzących głosów skutecznie odciągnęły mnie/nas od zwiedzania i fotografowania w 50-stopniowym południowym upale. Po trzydziestu minutach biegu przez Marmaris ulegamy ich “my chcemy już wracać!!!!!!!!!!!”Turecki chłopiec bawiący się w cieniu butelką na sznurku, unoszoną do góry przez prąd gorącego powietrza. (Pewnie przesadziłam ze szczegółowością opisu zdjęcia, ale to na tzw. wszelki wypadek, gdyby ktoś nie mógł… no wiecie… dostrzec sznurka)Chłopca z butelką przyuważyłam ja, migdałowca małżonek.

Turkusy i głębokie zielenie wybrzeża Morza Egejskiego.A to czerwień schowana w głębi lądu (plus turkus czapki córki),a to ultrafiolet, auć! trochę kłujący;)

Taaak… to o czym ja ostatnio pisałam? O tunelu?

Proszę bardzo! Oto i TUNEL, no pewnie że krótszy niż ten duński, ale za to kładeczka po prawej zaprowadzi prosto do raju…

… na (tureckiej) ziemi.

Czym by tu im jeszcze umilić smażenie i przypiekanie boczków, udek, brzucholi? Może… może jakiś egzotyczny duet niechaj im zagra i zaśpiewa? Może Amadou & Mariam?

Il est minuit à Tokyo, il est cinq heures au Mali, quelle heure est-il au paradis?!

A kto zacz ten trzeci co się do duetu przykleił..??!!