Gotowa do wyjścia przystanęłam na chwilę w korytarzu. Na stole pojawi się ciasto biszkoptowe z truskawkawkami i galaretką owocową na wierzchu – ciasto_jakie_dzieci_lubią_najbardziej, zadecydowałam.
W deserową perspektywę wplótł się motyw znanej piosenki The Beatles, której sensownego tłumaczenia szukałam kiedyś w internecie, no i znalazłam w wątku DZISIAJ JA STAWIAM.

Strawberry Field to dom dziecka w Woolton, na przedmieściach Liverpoolu, do którego prowadziła żeliwna brama pomalowana na czerwono. 
W Woolton, pod opieką ciotki Mimi, swoje dzieciństwo spędził John Lennon.
W wolnym czasie jak każdy dzieciak uwielbiał się bawić, najchętniej z przyjaciółmi Pete i Ivanem, najczęściej na Strawberry Fields - jak chłopcy nazywali zalesiony teren rozciągający się tuż za domem dziecka.

W takim kontekście Strawberry Fields staje się synonimem szalonej, dziecięcej zabawy, chwil dzikiej, niczym nieskrępowanej wolności fantazjowania, których wspomnienie nieraz powraca w dorosłym życiu.

Strawberry Fields Forever.

- Już za piętnaście ósma!!! – wykrzyknęła ona i jak oparzona wyskoczyła z łóżka.
- Co to znaczy? - on burkął przez sen i…
…i tym pytaniem rozśmieszył ją do bólu szczerego.

Poranny dialog pomiędzy mężem a żoną posłuży mi jako zwyczajowy pretekst do przemycenia klasycznego kawałka Beatlesów, w którym podmiot liryczny odmiennie niż mąż i żona zareaguje na dźwięk budzika. Co prawda na skutek wczesnorannej nadgorliwości zegarków do biura dotrze i tak spóźniony, więc koniec końców wyluzuje. W biurwowym korytarzu zapali papierosa oraz zignoruje przechodniego dyskutanta w zamian fundując sobie niekontrolowany odlot w świat marzeń i snów…

…w świat marzeń i snów…

…z którego wyrwie go radiowa szczekaczka uprzejmnie donosząc o szalejącym kryzysie, a on nieświadom odgrywanej roli buzz marketera poda dalej: 

I heard the news today oh boy
Four thousand holes in Blackburn, Lancashire
And though the holes were rather small
They had to count them all