Fotograficzne zacięcie


- spytała wczoraj córka, która zdecydowanie częściej niż syn myśli o tym, co chciałaby robić jako dorosła osoba.
Zostanę malarką, będę mieszkała z tobą (ze mną) i malowała obrazy, a potem sprzedawała je za kasę, przekonywała mnie zimą rozkładając się ze swoim warsztatem twórczym gdzie popadnie.

z2
z3

Będę kucharką. Upiekłam dla ciebie pyszne babeczki, chcesz spróbować?, usłyszałam niedawno w przydomowym ogródku, gdzie uwielbiam rozłożyć koc pod jabłonką i leżąc pupą do góry czytać książki w słoneczne popołudnia.
Poczekaj, tylko trochę je przyozdobię… i talerz nagle odfrunął sprzed mego nosa.

z1
Hmm, często jeszcze zmienia plany, marzenia, wyobrażenia lecz głęboko wierzę, że dosięgnie swego celu.

z4

W Bad Daab miałam wyleczyć wszystkie paranoje swoje, a skończyło się na tym, że jestem bogatsza o jeszcze jedną. Chrabąszcz majowy uderza o szybę okna, a ja odganiam duchy, a kysz!, a kysz! A tak przyjemnie słuchało się opowieści o “domu, w którym od zawsze straszyło i ciągle straszy”.

W Bad Daab tulipany już przekwitły. Przygladając się ich nagim, samotnie sterczącym, wynędzniałym słupkom nie jestem w stanie zrozumieć holenderskiej fascynacji cebulkami kwiatów, jak i holenderskiego imperatywu ich posiadania.
Konkluzja nr 1 brzmi: świat jest pełen dziwaków, szaleńców i hochsztaplerów, wykorzystujących dziwactwa i słabości innych.
Konkluzja nr 2 brzmi: ten majowy, ten chrząszcz, chrabąszcz, żuk za oknem jest strasznie… namolny!!!

ogrod2

W morskim plenerze się przyjemnieje…

baltyk1…spacerując…

baltyk3…robiąc rzeczy odpowiadające indywidualnym preferencjom…

baltyk2…podziwiając nadmorską roślinność…

W zeszłą niedzielę nie wybraliśmy sie nad morze, bo… czuliśmy się cokolwiek sfatygowani (prawda, wężu?!!). Sfatygowani sobotnim biesiadowaniem przy ognisku. Nad morzem spędziliśmy Wielkanoc w sposób może nie nazbyt konwencjonalny ale… zdrowy?!

Kilka zdjęć wyrwanych z szerszego kontekstu zrobionych tylko i wyłącznie dzięki namowom P., któremu jakimś cudem udawało się mnie mobilizować.

paryz1Dzień 1. The American Dream in Paris.

paryz2Noc 2. Ona pozuje. Ona fotografuje. On czyta o kryzysie.

paryz3Dzień 2. Ludzie się śpieszą, zegary sfiksowały.

paryz4Noc 2. Pijemy piwo.

Można zbudować twierdzę, a potem ją umacniać i umacniać i umacniać, walcząc z bezwzględnością sił natury,

pomedytować w cieniu sobie można,

 a przy odrobinie szczęścia znaleźć coś cennego,

BARDZO CENNEGO! (Daj mamusi, mamusia się tym zaopiekuje…)

Wieczorem też jest nieźle, bo chłodniej. Przespacerować się można…

…no i poszaleć po sklepach można se wreszcie!!! I naciągnąć rodziców na coś SUPER EKSTRA!!!!!

IC-ME-LEEEEER!!! Nieliczni podróżni wysiadają, my płyniemy dalej do……MAR-MA-RIIIIIIS!!! Powyższe zdjęcie nie jest zbyt reprezentatywne jak dla tego podobno ”największego portu jachtowego w Turcji”, ale moje/nasze dzieci w sile czterech marudzących głosów skutecznie odciągnęły mnie/nas od zwiedzania i fotografowania w 50-stopniowym południowym upale. Po trzydziestu minutach biegu przez Marmaris ulegamy ich “my chcemy już wracać!!!!!!!!!!!”Turecki chłopiec bawiący się w cieniu butelką na sznurku, unoszoną do góry przez prąd gorącego powietrza. (Pewnie przesadziłam ze szczegółowością opisu zdjęcia, ale to na tzw. wszelki wypadek, gdyby ktoś nie mógł… no wiecie… dostrzec sznurka)Chłopca z butelką przyuważyłam ja, migdałowca małżonek.

Turkusy i głębokie zielenie wybrzeża Morza Egejskiego.A to czerwień schowana w głębi lądu (plus turkus czapki córki),a to ultrafiolet, auć! trochę kłujący;)

Taaak… to o czym ja ostatnio pisałam? O tunelu?

Proszę bardzo! Oto i TUNEL, no pewnie że krótszy niż ten duński, ale za to kładeczka po prawej zaprowadzi prosto do raju…

… na (tureckiej) ziemi.

Czym by tu im jeszcze umilić smażenie i przypiekanie boczków, udek, brzucholi? Może… może jakiś egzotyczny duet niechaj im zagra i zaśpiewa? Może Amadou & Mariam?

Il est minuit à Tokyo, il est cinq heures au Mali, quelle heure est-il au paradis?!

A kto zacz ten trzeci co się do duetu przykleił..??!!

Następna strona »