i trzepocząc skrzydłami przypomniał mi o:
łyżce w szklance
wietrze przesuwającym firankę
widokówce oglądanej na moście
winie nastroju trampolinie
wolności na maksa, która niewidziala i niełatwa bywa
ale bywa
Czy to zabrzmiało jak ppppppozytyw???
sierpień 13, 2009
i trzepocząc skrzydłami przypomniał mi o:
łyżce w szklance
wietrze przesuwającym firankę
widokówce oglądanej na moście
winie nastroju trampolinie
wolności na maksa, która niewidziala i niełatwa bywa
ale bywa
Czy to zabrzmiało jak ppppppozytyw???
sierpień 12, 2009
Ktoś do mnie dzisiaj dzwonił. Z Madagaskaru.
Sprzątając biurko niechcąco potrąciałam… nieee, nie zająca… słuchawkę telefonu. Na wyświelaczu pojawił się napis “kim jesteś”.
Darłam papiery odsuwając na bok filozoficzne rozważania.
Potem dzwonił syn. Jest na obozie. Mówił, że byli na targu, kupił sobie cuksy, a teraz idą na trening. Taaak, podoba mu się. O 22.30 gaszą światło, więc się wysypia.
Córka z ciotką (przyszywaną) szyją dzisiaj ubranka dla Zuzi (przytulanki owieczki).
Mąż też dzwonił. Po konsultację w sprawie zakupu telefonu… sorry, szamponu.
sierpień 4, 2009
lekko wstawiony, zapewniał nas, że ją posiada, podkreślał jej siłę oraz akcentował jej wszechobecność.
Woluntarysta ten n-ty raz z rzędu rzuca palenie.
Gwarantem sukcesu mają być tajemnicze pigułki.
A ona chwilowo na półkę odstawiona.