W Bad Daab miałam wyleczyć wszystkie paranoje swoje, a skończyło się na tym, że jestem bogatsza o jeszcze jedną. Chrabąszcz majowy uderza o szybę okna, a ja odganiam duchy, a kysz!, a kysz! A tak przyjemnie słuchało się opowieści o “domu, w którym od zawsze straszyło i ciągle straszy”.
W Bad Daab tulipany już przekwitły. Przygladając się ich nagim, samotnie sterczącym, wynędzniałym słupkom nie jestem w stanie zrozumieć holenderskiej fascynacji cebulkami kwiatów, jak i holenderskiego imperatywu ich posiadania.
Konkluzja nr 1 brzmi: świat jest pełen dziwaków, szaleńców i hochsztaplerów, wykorzystujących dziwactwa i słabości innych.
Konkluzja nr 2 brzmi: ten majowy, ten chrząszcz, chrabąszcz, żuk za oknem jest strasznie… namolny!!!
