IC-ME-LEEEEER!!! Nieliczni podróżni wysiadają, my płyniemy dalej do…
…MAR-MA-RIIIIIIS!!! Powyższe zdjęcie nie jest zbyt reprezentatywne jak dla tego podobno ”największego portu jachtowego w Turcji”, ale moje/nasze dzieci w sile czterech marudzących głosów skutecznie odciągnęły mnie/nas od zwiedzania i fotografowania w 50-stopniowym południowym upale. Po trzydziestu minutach biegu przez Marmaris ulegamy ich “my chcemy już wracać!!!!!!!!!!!”
Turecki chłopiec bawiący się w cieniu butelką na sznurku, unoszoną do góry przez prąd gorącego powietrza. (Pewnie przesadziłam ze szczegółowością opisu zdjęcia, ale to na tzw. wszelki wypadek, gdyby ktoś nie mógł… no wiecie… dostrzec sznurka)
Chłopca z butelką przyuważyłam ja, migdałowca małżonek.
Turkusy i głębokie zielenie wybrzeża Morza Egejskiego.
A to czerwień schowana w głębi lądu (plus turkus czapki córki),
a to ultrafiolet, auć! trochę kłujący;)