
Wśród podkręcających piłeczką jest mój mąż, któremu gra w piłkarzyki tak przypadła do gustu, że aż wpasował się w fotel prezesa niejakiego ludowego klubu sportowego, w związku z czym ostatnio jest bardzo zajęty bo albo kosi trawę na stadionie albo biega od drzewa do drzewa i rozwiesza zaproszenia na festyn.
To jak to leciało??! Łubu-dubu, łubu-dubu…